Deszcz pada. Kropli bez liku.
Zmywają kurz i łzy... Lecz mojego
smutku nie zmyje nawet ulewa Ja
płacze - on tylko udaje Ja
cierpię - on padać przestaje
I nadziej się przez chmury przebija.
Kiedyś mówiłeś mi kochana, kiedyś
szeptałeś czule wiele słów.
Teraz siedzę w domu sama myśląc,
czy usłyszę te słowa znów.
Choć się mało znamy, mało wiemy o sobie
To jednak zdążyłem zakochać się w Tobie.
I chociaż nie będę patrzeć w Twe piękne
oczy Śnić będę na pewno o Tobie po
nocy. I będę wspominać chwile razem
spędzone, Bo w sercu pozostały
mi już tylko one...
Gdy siądziesz kiedyś o zmroku
Same popłyną Ci łzy. A w sercu
zadrży niepokój, Że już nie
wrócą te dni.